Ostatnio poszła informacja iż…

Ostatnio poszła informacja iż Red Dead Redemption 2 będzie miało premierę. No i całej tej akcji towarzyszy uczucie i nakręcenie jakby miał objawić się jakiś Święty Graal.
Kiedy wcześniej miałem tylko PC to nasłuchałem się olbrzymich zachwytów jaka ta gra jest świetna no i jak kupiłem w końcu PS4 to uznałem że czas spróbować.
Z góry zaznaczam że nigdy nie byłem fanem filmów w klimacie westernów. Nie czułem tego klimatu, jedynym wyjątkiem był serial Deadwood z 2004 i na siłę Westworld z 2016.

Zaznaczam zę mogą być minimalne spoilery ale na pewno nie będą dotyczył fabuły.

No i tydzień temu skończyłem grę. Zrobiłem to tylko dlatego że nie lubie porzucać gry w środku.
Nie mówię że jest to gra zła czy słaba ale dla mnie była męcząca.
Kończysz zadanie fabularne, kolejne jest 3 miasta dalej, więc jedziesz tam na koniu, zaczynasz zadanie i znowu jedziesz na koniu żeby bohaterowi mogli pogadać o jakichś bzdurach, oczywiscie jedziesz w kierunku z którego przyjechałęś rozpocząć zadanie i tak za prawie każdym razem.
Myślisz że kończysz zadanie, zapiszesz gre i ją wyłączysz? Otóż nie, bo bohaterowie chcą jeszcze popływać łódką i połowić. No i pośpiewać przy tym super piosenki. Prawie 10 minut o niczym.
Twórcy chcieli na siłę urzeczywistnić grę co dla mnie było cholernie męczące.

Pamiętacie jak śmiano się z zachowania Płotki (konia) w Wiedźminie 3? Tutaj konie są jeszcze głupsze. Same nie ominą przeszkody, po prostu w nią wpadną co przy dobrych wiatrach zabije konia i jesteś po środku niczego na nogach, więc biegniesz przez pustkowia. Bo niestety tereny między miastami o ile na początku robią wrażenie bo są całkiem ładne to potem po prostu męczą, są puste.
No i jeszcze jedna kwestia co do koni czy podróżowania – w niektóych miejscach jak np obóz czy jakaś ścieżka, któa jest na drodze do misji, nie możesz biec. Trzeba powoli isć – na koniu jak i na nogach. No i się po prostu wleczesz. Bo tak i już.

Gra składa się z 6 długich rozdziałów, a potem jeszcze 2 części epilogu. Wiecie kiedy gra zaczęła sprawiać mi frajdę?
W rozdziale 6 + cały epilog. Natomiast 5 pierwszych rozdziałów mnie niesamowicie umęczyło. Czułem się jak u Bolca z Chłopaków nie płączą, kiedy oglądali „Śmierć w Wenecji”, a ten cały czas powtarzał – Spokojnie, zaraz się rozkręci.
No rozkręciło się tyle że pod koniec gry.

Nie mam nic do zarzucenia głównym bohaterom, w większości są konkretni, do tego jeszcze świetna muzyka, która idealnie pasuje do tych ważniejszych misji. Niestety od samej gry spodziewałem się o wiele więcej. Tytuł kompletnie nie zachęcił mnie do aktywności pobocznych tak jak to było w Wiedźminie 3 (czy w GTA V ale to zdecydowanie inny świat). W pewnym momencie skupiłem się już tylko na tym aby po prostu ukończyć grę.

Oczywiscie jest to tylko moje zdanie, a każdy może sięz nim zgodzić lub mieć je w dupie. Natomiast piszę to dla tych wszystkich graczy, szczególnie PC, którzy się już strasznie nakręcili. Są gdzieś gracze, któzy się od tego tytułu po prostu odbili, tak jak ja. Zapewne jest ich zdecydowanie mniej niż tych, których gra zachwyciła ale jednak są.

PS

W skali 1-10 dla mnie max 6.5

#reddeadredemption #rdr2 #gry #ps4 no i #pcmasterrace bo już za moment premiera