Powiedzmy sobie szczerze, że…

Powiedzmy sobie szczerze, że jeśli chodzi o trzech najważniejszych facetów związanych z grami komputerowymi w roku 2019 to jest ich trzech: Hideo Kojima (twórca Death Stranding), Keanu Reeves (największa niespodzianka jeśli chodzi o Cyberpunk 2077) oraz Henry Cavill (a więc serialowy Geralt).

I to Henry miał zdecydowanie najtrudniejszą rolę. Kojima to taki Steve Jobs świata gier – czego by nie wypuścił i jakim gównem by to nie było to ma swoją wierną grupę fanów. A że Death Stranding jest grą dobrą to tym bardziej jego legenda będzie jeszcze tylko rosła. Keanu Reeves – tu chyba bez komentarza – to facet, którego historia sama w sobie ciśnie łzy do oczu, nieśmiertelny Neo z Matrixa czy równie już kultowy John Wick, facet którego twarz i aparycja sprawia, że robi się cieplej na sercach fanów na całym świecie. Już samo to, że udziela swojego wizerunku w C2077 a więc grze polskiego studia, twórców słynnego Wiedźmina jest czymś niesamowitym i było to jedno z głośniejszych wydarzeń tego roku.

A Henry? Facet od początku spisywany na straty, słynący w głównej mierze z roli Supermana, gdzie gra jedną miną, KOMPLETNIE nie pasujący do wizji wiedźmina Geralta z prozy Sapkowskiego. Podejrzewam, że niewielu było fanów książek czy nawet gier, którzy z góry stwierdzili że tak – Henry to jest dobry wybór i będzie świetnym Geraltem – no kurwa, bądźmy chociaż ze sobą szczerzy. Aparycją Cavill kompletnie nie pasuje do tej roli- czarnowłosy Anglik, potężnie zbudowany, wręcz kupa mięśni, kwadratowa szczęka chada, słynący z roli w Supermanie i roli w Mission Impossible, gdzie we wszystkich filmach mimo że jest ich najjaśniejszą stroną to na pewno nie gra ról oscarowych. I zostaje Geraltem – wybór marketingowo wyśmienity, ale wizualnie hmm… No ale premiera za nami, serial Wiedźmin jaki jest, taki jest, jednym się podoba bardzo, drugim nieszczególnie. Ja sam mam mieszane uczucia, ale powiedzmy sobie szczerze – mimo pewnych braków, mimo tego że wyobrażając sobie Geralta na pewno nie myślelibyśmy o kimś o aparycji Cavilla, mimo że kompletnie do tej roli nie pasował tak po prostu… „fizycznie” to Henry dał z siebie w tym serialu 150%. Widać było, że Henry to przede wszystkim fan książki i gry – w szczególności wszystkie wywiady z aktorkami i showrunnerką pokazują, jak bardzo zaangażowany był w rolę Geralta, jak bardzo mu zależało i jak chciał dobrze wypaść. Widać to też na tle innych aktorów – tak jak inni odgrywali swoje role, po prostu wykonywali swoją pracę, tak on bawił się tą postacią. W szczególności jest to widoczne w odcinku 4, tym u królowej Calanthe, gdzie Jeż wpada po Pavettę – tam widać że Henry „czuł” tę postać idealnie. Mimo pewnych ograniczeń, mimo tego, że można było mieć pewne zarzuty to widać było, że Henry nie gra roli wiedźmina w tym serialu. On tym wiedźminem jest. I za to dla niego szczególne brawa i podziękowania, bo o ile serial jest średni, a przez głupie błędy mógł być 10x lepszy, tak Henry zrobił wszystko, żeby być możliwie najlepszym Geraltem ever.
#netflix #wiedzmin #witcher #gry #pcmasterrace #gry #seriale