Test e-czytnika Onyx Boox Max 3 – na Androidzie i bez zahamowań

Nie ma co się oszukiwać – złota era tabletów jest już raczej za nami, zaś e-czytnikami interesuje się zdecydowanie wąskie grono odbiorców, którymi są mole książkowe. A tych – jak dobrze wiemy – również nie ma już zbyt wielu. Mimo wszystko oglądając czy to seriale science fiction, czy też grając w gry wideo o takiej właśnie tematyce, wciąż widzimy futurystyczne skrzyżowania obu tych gadżetów, które towarzyszą bohaterom na każdym niemal kroku. Testowany e-reader Onyx Boox Max 3 w pewnym sensie aspiruje do takiego właśnie urządzenia przyszłości. Jest spory (13,3 cali), a przy tym zaskakująco lekki (490 g). Pracuje na systemie Android, oferując przy tym wyświetlacz E Ink Carta, dzięki któremu nie musimy obawiać się o prędkie wyczerpanie baterii. Boox Max 3 skrywa w sobie sporo dobrego – może służyć nawet jako dodatkowy monitor do peceta. Jest w tym wszystkim jednak pewien szkopuł. Nie jest to urządzenie tanie. Kosztuje niemal 4 tysiące złotych.