Test ergonomicznej myszy Logitech MX Vertical

„Żałuję, że cię znałam” śpiewała moja imienniczka. Takimi samymi słowami zwracam się do ciebie, o myszy Logitech MX Vertical. Nie dlatego jednak, że okazałaś się totalnym fiaskiem, a wręcz przeciwnie. Bawiąc się dalej w poetkę, chciałabym dopisać jeszcze „Wielkieś mi pustki uczyniła w nastawieniu moim, mój drogi Verticalu, tym designem swoim”. A teraz pora na „co poeta miał na myśli”. Otóż używając wszystkich powyższych cytatów, chcę powiedzieć tylko jedno: MX Vertical wyrządził mi krzywdę niebywałą… Dość. Dość! Chodzi o to, że… Jak ja teraz wrócę do klasycznej myszy? Ok, wcale nie muszę – podpowie ktoś zgodnie z logiką. Problem w tym, że Vertical posiada w moim odczuciu wadę, której można się domyślić już na pierwszy rzut oka. Otóż niekoniecznie nadaje się on do grania, a to stanowi jednak spory wycinek moich zajęć. Nie chodzi o to, że Vertical kompletnie uniemożliwi nam granie, ale wiecie – pozostawienie go na biurku wiąże się raczej z towarzystwem drugiej myszy – tej gamingowej.