Test soundbaru Creative Stage 2.1. Tani, z dobrym dźwiekiem

Pewnie wielu z Was na myśl o soundbarze wykrzywia usta w złośliwym grymasie, a niektórzy może nawet popukają się w czoło. Zwłaszcza jeśli soundbar taki reklamowany jest także jako nagłośnienie celowane w gry. „Dla graczy to tylko headset i to obowiązkowo z systemem 7.1!” – krzyknie wielu i będzie miało w tym niezaprzeczalnie sporo racji. Dźwięki strzałów dochodzące zza pleców, szybkie kroki wbiegającego po schodach żołnierza czy przelatujący rykoszetem pocisk – takich dźwięków niewątpliwie na co dzień doświadczamy używając raczej wspomnianych, stricte gamingowych urządzeń. Ale co wtedy, jeśli nie mamy na tyle miejsca w pokoju, by rozmieścić taką ilość głośników, a chcemy spróbować czegoś innego niż headset (ewentualnie gramy w gry akademiku razem z przyjaciółmi)? Soundbar dla graczy wydaje się w takich wypadkach idealnym gadżetem, choć nie ma co ukrywać: jego kompaktowy kształt nie zastąpi w pełni systemu surround. Jak zawsze: coś za coś.